Popkultura, chaos i Loki, czyli jazda bez trzymanki
„Kłamca 2.8. Papież sztuk”, znany również jako „Cyngiel niebios”, to najbardziej zakręcony tom serii o Lokim autorstwa Jakuba Ćwieka – pisarza, który od lat z powodzeniem miksuje mitologię, popkulturę i inteligentny humor w jedno niepowtarzalne uniwersum. Tym razem niepokorny bóg kłamstwa ma na głowie nie tylko boskie zlecenia, ale i… konsekwencje własnej nieostrożnej kreatywności.
Loki kontra bóg popkultury
W świecie „Kłamcy” nic nie jest oczywiste, a granice między mitologią, religią i komiksem zacierają się jak atrament na deszczu. Dezyderiusz Crane, samozwańczy bóg popkultury, nie tylko pojawia się znikąd – wszystko wskazuje na to, że został nieświadomie stworzony przez Lokiego.
To wystarczająco duży problem, ale sprawy komplikują się jeszcze bardziej: Crane z każdą chwilą nabiera mocy nad narracją, przejmując kontrolę nie tylko nad otaczającym światem, ale i… nad samą opowieścią. Gdy stajesz do walki z kimś, kto może przestawić zasady gry w czasie rzeczywistym, jedno jest pewne – logika pójdzie na spacer.
Między tomem drugim a trzecim – ale z własnym charakterem
„Papież sztuk” to historia umiejscowiona fabularnie pomiędzy opowiadaniami z drugiego tomu serii, jednak stanowi pełnoprawną przygodę. Czytelnik otrzymuje tu wszystko, za co pokochał „Kłamcę”:
– błyskotliwe dialogi,
– sarkazm Lokiego,
– dynamiczną akcję,
– liczne nawiązania do popkultury (od Marvela, przez Gwiezdne wojny, po klasykę anime),
– i, oczywiście, cięte riposty i narracyjną dezynwolturę, która stała się znakiem rozpoznawczym Jakuba Ćwieka.
To literacka zabawa konwencją, gdzie czytelnik raz po raz łapie się na tym, że wszystko może się zmienić – od stylistyki, po zasady rządzące światem przedstawionym.
Bóg kłamstwa i jego śmiertelne wpadki
Loki to postać złożona i niejednoznaczna. W „Papieżu sztuk” obserwujemy go nie tylko jako cynika i błazna, ale także jako stworzyciela, który musi zmierzyć się z potworem własnego autorstwa. Dezyderiusz Crane, jako bóg sztuki i popkultury, uosabia wszystko to, czym karmimy się w XXI wieku: memy, ikony, trendy i narracyjne klisze.
Ćwiek doskonale punktuje, jak łatwo tworzyć mit, ale jak trudno go kontrolować, zwłaszcza gdy zaczyna żyć własnym życiem. Loki – jako boski cyngiel – po raz kolejny będzie musiał przetrwać, improwizować i przekraczać granice… rzeczywistości.
Narracja, która się buntuje
Jednym z największych atutów tej książki jest zabawa formą. Jakub Ćwiek nie tylko opowiada historię, ale też ją łamie, przekształca i celowo sabotuje. Mamy tu fragmenty, które wywracają strukturę powieści do góry nogami. Dialogi, które same sobie przeczą. Opisy, które zmieniają się w zależności od „widzimisię” narratora lub boga Crane’a.
To literacki chaos kontrolowany, w którym odnajdzie się każdy, kto kocha nietuzinkową narrację, meta-komentarze i odważne łamanie czwartej ściany.
Jakub Ćwiek – mistrz popkulturowego pastiszu
Ćwiek jest nie tylko pisarzem, ale i popkulturowym rzemieślnikiem. Jego umiejętność łączenia mitologii nordyckiej, elementów religijnych, ikonicznych bohaterów ze świata popu i klasycznej literatury, sprawia, że „Papież sztuk” to książka, w której każdy rozdział może być osobnym easter eggiem.
To także książka, która pokazuje świadomą miłość do historii – tych opowiadanych dzieciom na dobranoc, tych ekranizowanych przez Hollywood i tych, które powstają w głowie każdego dziecka lepiącego plastelinowe postaci na stolnicy. I jak mówi autor – czasem wystarczy wymieszać, a wstrząśnie się samo.
Dla kogo jest ta książka?
– Dla fanów Lokiego, zarówno w wersji marvelowskiej, jak i nordyckiej
– Dla miłośników inteligentnej fantasy z humorem i dystansem
– Dla czytelników, którzy lubią książki łamiące konwencje
– Dla tych, którzy wychowali się na mitach, komiksach i „Niekończącej się opowieści”
– Dla każdego, kto szuka czegoś świeżego, szybkiego i pełnego cytowalnych tekstów
Podsumowanie
„Kłamca 2.8. Papież sztuk” to nie tylko kolejna przygoda Lokiego. To popkulturowa bomba, w której wszystko – od narracji po bohaterów – może się w każdej chwili wymknąć spod kontroli. A to, paradoksalnie, największa zaleta tej książki.
Jakub Ćwiek udowadnia, że fantasy może być szalone, błyskotliwe i jednocześnie mądre. A Loki? Jak to Loki – zrobi wszystko, by wygrać… nawet jeśli oznacza to walkę z samym sobą.












