Zwyczajna kobieta, niezwykła podróż
Basia Rychlewska nie przypomina bohaterki powieści. Nie szuka przygód, nie mierzy się z demonami przeszłości, nie ucieka przed mroczną tajemnicą. Jej życie to uporządkowana codzienność – może odrobinę zbyt nudna, może nazbyt przewidywalna, ale bezpieczna. Aż do dnia, w którym w czasie wakacji w Chorwacji gubi drogę… i siebie.
„W południe, wieczorem, nad ranem” to opowieść, która łamie schematy literatury obyczajowej. Zamiast dynamicznej bohaterki dostajemy Basię – kobietę, która raczej nie wzbudza zachwytu. Ale właśnie to czyni ją tak niezwykle autentyczną. Bo przecież w każdym z nas drzemie ktoś taki – pełen wątpliwości, przywiązany do rutyny, niegotowy na zmiany.
Chorwacka twierdza i… dziwne zachowanie strażników
Zwykła wycieczka w góry zamienia się w niepokojącą wędrówkę. Zdezorientowana, spragniona i coraz bardziej zaniepokojona Basia nie może odnaleźć drogi powrotnej do samochodu. Gdy w końcu trafia na ludzi – coś w nich jest… nie z tego świata. Mówią dziwnie. Ubierają się inaczej. Zachowują się tak, jakby utknęli w innej epoce.
Czy to rekonstrukcja historyczna? Senny koszmar? A może coś o wiele bardziej niepokojącego?
Basia zaczyna podejrzewać, że nie tylko się zgubiła – ale została wyrwana z własnego czasu.
Podróż w czasie… czy w głąb siebie?
Autorka w mistrzowski sposób wykorzystuje element podróży w czasie, by opowiedzieć o czymś znacznie głębszym – przemianie wewnętrznej, dojrzewaniu emocjonalnym i wychodzeniu z własnych ograniczeń. Basia, która dotąd była bierną obserwatorką własnego życia, zostaje zmuszona do działania.
W świecie, który nie zna telefonów komórkowych, nie rozumie współczesnych odniesień i rządzi się zupełnie innymi prawami, Basia musi nauczyć się przetrwać. Ale także zrozumieć, kim tak naprawdę jest.
Delikatna groza, cichy humor, subtelna nostalgia
Styl Basi Rychlewskiej urzeka lekkością, ale też głębią. Autorka z wprawą łączy delikatny humor z subtelnym napięciem, tworząc atmosferę niepokoju i zagubienia. Nie ma tu gwałtownych zwrotów akcji, ale czytelnik odczuwa każdą emocję bohaterki – od lęku po fascynację, od rozczarowania sobą po ciche przebudzenie.
„W południe, wieczorem, nad ranem” to powieść, która wciąga nie efekciarską fabułą, lecz atmosferą – klimatem narastającej tajemnicy i nieuchwytnego piękna.
Dlaczego akurat ona?
To pytanie wraca niczym echo przez całą powieść. Dlaczego Basia? Dlaczego właśnie jej przydarza się coś tak niezwykłego? Odpowiedź nie jest oczywista – i właśnie to czyni tę książkę tak interesującą. Bo w rzeczywistości każdy z nas może stać się bohaterem historii większej niż życie, jeśli tylko… odważy się zboczyć z utartego szlaku.
Czytelnik obserwuje przemianę Basi z dystansu – ale jednocześnie czuje, jak bardzo te emocje są mu bliskie. Jej lęk jest prawdziwy. Jej zagubienie – zrozumiałe. Jej próby odnalezienia logiki w absurdzie – znajome.
Między historią a teraźniejszością
Choć powieść nie osadza się w konkretnych wydarzeniach historycznych, świat, w którym budzi się Basia, przypomina średniowieczną Europę. Autorka nie epatuje detalami epoki – skupia się raczej na tym, jak człowiek współczesny reaguje na brak komfortu, wolności, niezależności.
Basia nagle musi zrezygnować z wszystkiego, co znała. Musi zaufać ludziom, których nie rozumie. Uczyć się ich zwyczajów, ich języka, ich świata.
To nie tylko fizyczna podróż w czasie. To symboliczne rozebranie się z warstw współczesności – aż do gołej, autentycznej jaźni.
Książka dla tych, którzy…
-
…kiedyś czuli się niewidoczni.
-
…nie pasują do wyobrażeń o „bohaterach życia”.
-
…lubią opowieści z duszą i nutą tajemnicy.
-
…kochają literaturę, która zaskakuje bez fajerwerków.
-
…szukają historii, która zostaje w głowie długo po przeczytaniu ostatniej strony.
„W południe, wieczorem, nad ranem” nie potrzebuje dramatycznych zwrotów akcji, by wzruszyć, zaciekawić i poruszyć serce. To książka, która udowadnia, że nawet najbardziej niepozorne osoby mogą przeżyć coś niezwykłego – jeśli tylko odważą się zejść z wyznaczonej ścieżki.
Wciągająca, nietypowa, refleksyjna
Basia Rychlewska stworzyła opowieść, która wymyka się prostym kategoriom. To nie jest klasyczna książka podróżnicza. To nie romans, choć nie brakuje tu emocjonalnych wątków. To nie czysta fantastyka, choć podróż w czasie gra ważną rolę.
To raczej przypowieść o tym, że życie może nas zaskoczyć w najmniej oczekiwanym momencie. Nawet jeśli jesteśmy „nudni, bojaźliwi i przewidywalni” – może właśnie wtedy los się do nas uśmiecha… lub rzuca wyzwanie.












