Tajemnicze zaginięcie, zapomniana wyspa i mrok, który budzi się z uśpienia
„Wzgarda” to niepokojąca, klimatyczna opowieść fantasy, która łączy śledztwo w stylu klasycznego kryminału z narastającym uczuciem grozy rodem z powieści weird fiction. Akcja toczy się na odległej wyspie – byłej kolonii karnej – gdzie miało miejsce niewinne w założeniu zniknięcie pracownika Czarnej Kompanii.
Jednak to, co zaczyna się jak sprawa do załatwienia w jeden dzień, błyskawicznie wymyka się spod kontroli i prowadzi bohaterów do jądra zapomnianego zła, ukrytego głęboko w historii wyspy i duszach jej mieszkańców.
Naczelnik, ogr i złodziejka – nietypowy zespół na tropie
Śledztwo prowadzi Kilian Sztorm, naczelnik wyspiarskiej placówki, którego nazwisko mówi wiele o jego charakterze – nieugięty, zasadniczy, ale też zmuszony do pracy z kadrą daleką od ideału.
Towarzyszy mu jego nieodłączny zastępca – ogr Gustaw Gunderberg, nieco zblazowany, ale lojalny i zaskakująco inteligentny. Do śledztwa dołączają:
-
podstarzały ziemowy – zmęczony życiem, ale doświadczony,
-
rozpromieniony młodzieniec z magnackiego rodu, który bardziej pasuje na bal niż na patrol,
-
tymczasowo zatrudniona złodziejka, której spryt okaże się kluczowy.
Zespół, który na pierwszy rzut oka przypomina drużynę z opowieści przygodowej, musi zmierzyć się z siłą, która wykracza poza ich doświadczenie – i pojmowanie.
Opuszczony dom i morderstwo z przeszłości
Wszystkie tropy prowadzą do jednego miejsca – porzuconego domu, w którym lata temu doszło do makabrycznego morderstwa. Choć budynek stoi pusty, jego ściany nadal zdają się szeptać.
To właśnie tu zaczyna się odkrywanie przeszłości, która wcale nie umarła – a raczej… czekała.
Narastające napięcie i atmosfera niepokoju
Po mieście krążą obcy o podejrzanych zamiarach. Myśliwi znajdują zwierzęta okaleczone w sposób, który nie pasuje do żadnego znanego drapieżnika. Ogry – na co dzień spokojne i pragmatyczne – zaczynają zdradzać objawy niepokoju. A tubylcy zaczynają mówić o legendzie, która miała nigdy nie wrócić: o Bestii z Mroku, pradawnym bycie karmiącym się strachem, śmiercią i nienawiścią wobec przybyszów.
Czy to tylko zabobon? Czy może coś naprawdę się przebudziło?
Fantasy, które łączy kryminał, horror i groteskę
„Wzgarda” to książka, która wymyka się prostym kategoriom. Znajdziesz tu:
-
kryminalną zagadkę z nieoczywistym śledztwem,
-
wątki nadnaturalne, które narastają subtelnie, by uderzyć z pełną siłą,
-
wyrazistych bohaterów, którzy muszą skonfrontować się nie tylko z zagrożeniem zewnętrznym, ale i własnymi demonami,
-
szczyptę groteski i czarnego humoru, która równoważy napięcie.
To książka idealna dla fanów takich klimatów jak: Wiedźmin, Miecz i magia, Lovecraft spotyka Agathę Christie.
Mroczna rozrywka z głębią i przesłaniem
„Wzgarda” to nie tylko opowieść o potworach i przeszłości. To też refleksja nad kolonializmem, obcością i granicą między porządkiem a terrorem. Każdy z bohaterów niesie swój ciężar. Każdy ma coś do stracenia. A wyspa – pozornie martwa – przypomina, że niektórych ran nie da się zapomnieć.
Wydanie, które buduje klimat
Wydawca zadbał o to, by klimat książki odczuwało się również fizycznie:
-
klimatyczna, niepokojąca okładka,
-
czytelny skład i przyjemny papier,
-
przemyślany podział rozdziałów, który prowadzi czytelnika krok po kroku w głąb tajemnicy.
To nie jest lekka opowiastka – to pełnokrwiste, mroczne fantasy, które zostaje z czytelnikiem na długo.












