Piekło, które trudno zapomnieć
„Ja, diablica” to powieść, która od pierwszych stron wywraca do góry nogami nasze wyobrażenia o tym, jak wygląda życie po śmierci. Katarzyna Berenika Miszczuk przedstawia czytelnikowi Los Diablos – pełne słońca, śródziemnomorskiego klimatu i wiecznych wakacji miasto potępionych, w którym codzienność jest równie pociągająca, co niebezpieczna.
Główna bohaterka, Wiktoria, trafia tam w wyniku tragicznego zdarzenia – kilku pchnięć nożem w warszawskim parku. Jeszcze chwilę wcześniej miała zamiar spędzić wieczór w klubie, robiąc maślane oczy do kolegi z roku. Zamiast tego budzi się w biurze Piekielnego Urzędu ds. Rekrutacji, gdzie nieuprzejmy demon podsuwa jej cyrograf i długopis wypełniony czerwonym atramentem.
Tak zaczyna się jej nowa rola – pełnoprawnej diablicy.
Los Diablos – piekielny raj
Piekło w wersji Miszczuk nie jest miejscem wiecznych mąk, ale raczej luksusowym kurortem dla dusz, które nie dostały się do Nieba. Palmy, plaże, nieziemskie imprezy u samego Szatana – to codzienność Los Diablos. Nawet Śmierć jest tu zaskakująco sympatyczna.
Autorka z przymrużeniem oka kreuje świat, w którym diabelska biurokracja miesza się z demoniczną polityką, a anioły i diabły potrafią działać razem – oczywiście, jeśli im się to opłaca.
Tajemnica śmierci i powrót na Ziemię
Choć Wiktoria początkowo stara się odnaleźć w nowej rzeczywistości, szybko okazuje się, że jej śmierć nie była przypadkowa. Nękana pytaniami, postanawia wrócić na Ziemię, by odkryć prawdę o tym, co wydarzyło się tamtego feralnego wieczoru.
Tu zaczyna się część fabuły pełna napięcia – powroty między wymiarami, odkrywanie kolejnych śladów i wchodzenie w coraz bardziej niebezpieczne układy.
Beleth – złotooki kłopot
Jedną z najbardziej charyzmatycznych postaci w powieści jest Beleth – upadły anioł, którego uroda i pewność siebie są równie niebezpieczne, jak jego intencje. Między nim a Wiktorią od pierwszych chwil iskrzy – i to nie tylko w przenośni.
Relacja tej dwójki jest kwintesencją romansu paranormalnego – pełna napięcia, gry słów, przekomarzań i chwil, gdy nie wiadomo, czy bohaterowie się pocałują, czy raczej rzucą w siebie czymś ciężkim.
Intryga w Piekle
W tle osobistych dramatów Wiktorii rozgrywa się znacznie większa gra – znudzone demony planują wywołać rewolucję w Piekle, a nawet wprowadzić zamieszanie wśród śmiertelników. To motyw, który dodaje fabule dynamiki i skali – od drobnych kłamstewek i sabotaży po wydarzenia, które mogą wstrząsnąć równowagą między Niebem a Piekłem.
Wiktoria zostaje wciągnięta w sam środek tego spisku, a jej decyzje będą miały wpływ na przyszłość obu światów.
Humor, który rozbraja
Jednym z największych atutów „Ja, diablica” jest humor – lekki, inteligentny i często ironiczny. Miszczuk bawi się popkulturowymi motywami, odwraca utarte schematy i obala stereotypy związane z życiem po śmierci.
Dialogi między postaciami są błyskotliwe, a opisy Los Diablos i jego mieszkańców – barwne i pełne autoironii.
Bohaterowie, których się zapamiętuje
Oprócz Wiktorii i Beletha w powieści pojawia się cała galeria postaci – zarówno demonicznych, jak i ludzkich. Każda z nich ma swój charakter, sposób bycia i motywacje, które sprawiają, że fabuła nigdy nie zwalnia tempa.
Nawet postacie epizodyczne są zapadające w pamięć – jak pracownicy Piekielnego Urzędu ds. Rekrutacji, czy anielscy „urzędnicy” pilnujący porządku w Niebie.
Dla kogo jest „Ja, diablica”?
Ta książka to idealna propozycja dla:
-
fanów romansu paranormalnego z humorem,
-
czytelników lubiących nietypowe interpretacje motywów Nieba i Piekła,
-
osób szukających lekkiej, wciągającej lektury z wyrazistymi bohaterami,
-
fanów serii o silnych, sarkastycznych protagonistkach, które potrafią sobie poradzić w każdej sytuacji.
Dlaczego warto sięgnąć po tę powieść?
-
To oryginalne, pełne humoru spojrzenie na życie po śmierci.
-
Relacja Wiktorii i Beletha to świetny przykład chemii enemies-to-lovers.
-
Miszczuk tworzy bogaty, kolorowy świat, w którym chce się zostać na dłużej.
-
Fabuła łączy wątki kryminalne, przygodowe i romansowe w spójną całość.
-
To początek serii – po lekturze „Ja, diablica” można od razu sięgnąć po kolejne części.
Podsumowanie
„Ja, diablica” Katarzyny Bereniki Miszczuk to książka, która rozbawi, wciągnie i zaskoczy. To powieść o tym, że nawet po śmierci można znaleźć miłość, wpaść w tarapaty i zostać bohaterem historii większej, niż się kiedykolwiek marzyło.
Autorka z lekkością łączy elementy romansu paranormalnego, komedii i przygody, tworząc historię, którą czyta się jednym tchem. Los Diablos czeka – a w nim demony, anioły i intrygi, które zmienią życie Wiktorii na zawsze.












