Konrad powraca… z nowym problemem – skrzydlatym i nieziemsko irytującym
Wydawałoby się, że po wydarzeniach z pierwszego tomu cyklu „Dożywocie”, Konrad Romańczuk nie może już zostać niczym zaskoczony. W końcu mieszka w nawiedzonym domu z Lichotą, Utopcem, widmem poetki i całą plejadą fantastycznych lokatorów. Ale los – jak zwykle – ma dla niego jeszcze gorszy plan.
W „Siła niższa”, drugim tomie serii, do tej wyjątkowo… hmm… osobliwej rezydencji wprowadza się anioł stróż. I to nie byle jaki – nowy lokator ma skrzydła, aureolę, boskie intencje i absolutnie żadnego wyczucia. To, co miało być pomocą z niebios, okazuje się katastrofą w białych szatach, a Konrad po raz kolejny staje się zakładnikiem własnego domu.
Humor, który przyprawia o łzy – ze śmiechu i rozpaczy
Marta Kisiel nie zawodzi. „Siła niższa” to fantastyczna komedia, która łączy elementy realizmu magicznego z szalonym absurdem i ostrym jak brzytwa językiem. Autorka z lekkością żongluje cytatami z literatury, aluzjami kulturowymi i… bardzo ziemskimi problemami mieszkańców domu na uboczu.
To książka, w której:
-
anioły piją herbatę i rozbijają porcelanę,
-
strzygi mają swoje fochy,
-
a właściciel domu marzy tylko o chwili spokoju… na próżno.
Nowi bohaterowie, stara dobra katastrofa
Poza powracającą ekipą z tomu pierwszego – Lichotką, Krakersiem i resztą nieumarłych – poznajemy zupełnie nowe postacie, które wprowadzą jeszcze więcej zamieszania. Nie zabraknie również refleksji nad tym, co to znaczy być dobrym człowiekiem, kim są nasi opiekunowie i czy chaos może być… wybawieniem.
Wśród absurdu i humoru kryje się ciepło, mądrość i odrobina melancholii, które sprawiają, że książki Marty Kisiel mają tak wiernych czytelników. Bohaterowie są wyraziści, dialogi błyskotliwe, a narracja – celowo przerysowana i pełna autoironii.
Dom, który przyciąga katastrofy… i czytelników
Dom Konrada to miejsce, gdzie logika dawno spakowała walizki, a zdrowy rozsądek nie ma wstępu. A jednak – jest w nim coś ujmującego. Może to ekstrawaganccy lokatorzy, może to literacki chaos pod pełną kontrolą, a może po prostu potrzeba, by czasem pośmiać się z własnych frustracji, marzeń i prób ucieczki od codzienności.
„Siła niższa” to nie tylko kontynuacja. To książka, która z powodzeniem mogłaby stać samodzielnie, gdyż Marta Kisiel dba o to, by każdy tom był zamkniętą opowieścią – pełną charakteru, pazura i… no cóż, sił niższych.
Dla kogo jest ta książka?
Ta przezabawna opowieść trafi do:
-
fanów absurdu i czarnego humoru,
-
czytelników, którzy pokochali pierwszy tom „Dożywocia”,
-
miłośników komedii z elementami fantasy,
-
wielbicieli nietypowych bohaterów – ludzkich i nie całkiem,
-
osób, które uważają, że odrobina szaleństwa to idealny sposób na relaks.
To książka, która rozbroi najgorszy dzień i przypomni, że czasem jedyne, co można zrobić, to śmiać się, choćby przez łzy.
Podsumowując: „Siła niższa” to…
– bezlitosna dla mięśni brzucha opowieść,
– eksplozja humoru i błyskotliwych ripost,
– nowa definicja „domowego piekiełka”,
– historia, która pokazuje, że czasem największym problemem są siły niższe – w postaci skrzydlatego współlokatora.












