Magia, polityka i zbrojne sztandary
Świat, w którym elfy są panami, a ludzie – podporządkowanym gatunkiem, wciąż pamięta smak buntu. Z pozoru panuje kruchy pokój: ludzie mają swój „Rezerwat”, elfy nadzorują sytuację z dystansu, a wszelkie zjednoczeniowe zapędy są tłumione, zanim na dobre zakiełkują. Jednak historia nie lubi stagnacji – i właśnie nadchodzi czas zmian.
Cesarz, który chce więcej
Cesarz Kente to władca z ambicją większą niż jego imperium. Pragnie zjednoczenia rozbitej ludzkości i marzy o wyzwoleniu jej spod elfiego jarzma. Pierwszym celem na mapie jego kampanii jest zbuntowana Baruzja – kraina, która nie chce ugiąć się pod cesarskim orłem.
Ale wojna to tylko wierzchołek góry lodowej. W cieniu sztandarów cesarz skrywa osobistą misję – odnalezienie pewnej kobiety, która może zmienić bieg przyszłości.
Elf, który widzi więcej
Z drugiej strony konfliktu stoi elfi ambasador – subtelny obserwator, który nie ufa nikomu, zwłaszcza ludziom. I on również szuka kobiety, która wymyka się wszystkim kategoriom i klasyfikacjom.
Anna. Absolutnie-nie-czarownica
Anna, która pragnie tylko jednego – wolności. Bez intryg, bez polityki, bez elfów i cesarzy. Ale los ma wobec niej inne plany. Jej spokojne życie kończy się, gdy na jej drodze staje porucznik Derek – jeden z najbardziej niejednoznacznych żołnierzy w cesarskiej armii.
Do tej pary dołączają:
-
dwoje wróżeczków o nie do końca pokojowych zamiarach,
-
uzdrowicielka Milena, której serce i umysł skrywają więcej, niż się wydaje,
-
oraz liczne postacie z pogranicza światów, klas i lojalności.
Każdy niesie swój sztandar
Nie ma jednej racji. Nie ma jednej wojny.
Każdy z bohaterów nosi swój własny sztandar – symbol przekonań, nadziei, lęków i tego, co musi poświęcić w imię czegoś większego.
To opowieść, która unika prostych podziałów na dobro i zło. Tu zdrada może być aktem odwagi, a wierność – oznaką ślepoty.
Świat fantasy pełen konfliktów i paradoksów
„Sztandary Imperium” to nie tylko opowieść o ludziach i elfach. To książka o:
-
zniewoleniu i wolności,
-
manipulacji i przebudzeniu,
-
jednostce i systemie,
-
magii i polityce,
-
pamięci o przeszłości i walce o przyszłość.
To uniwersum, które żyje – wielowarstwowe, bogate w detale, pełne starych ran i świeżych ambicji.
Dla fanów klasycznej i nowoczesnej fantasy
Jeśli uwielbiasz epickie fantasy z:
-
rozbudowanym światem,
-
silnymi postaciami kobiecymi,
-
elfami i ich dwulicową mądrością,
-
wojnami, spiskami i zaskakującymi sojuszami,
to „Sztandary Imperium” będą doskonałym wyborem.
To książka idealna dla czytelników, którzy pokochali:
-
„Z Mgły Zrodzony” Brandona Sandersona,
-
„Trylogię Czarnych Kamieni” Anne Bishop,
-
„Władcę Pierścieni” J.R.R. Tolkiena,
-
czy „Zakon Drzewa Pomarańczy” Samanthy Shannon.
Kobieta jako klucz do rewolucji?
W centrum opowieści nie stoi wyłącznie cesarz ani elfi ambasador – ale Anna, kobieta, która nie chce brać udziału w tej historii. A jednak to właśnie ona – z pozoru zwykła, ale bardzo niebezpieczna – może przesądzić o losach świata.
Początek większej sagi?
„Sztandary Imperium” oferują wciągającą, wielowymiarową fabułę, której zakończenie budzi więcej pytań niż daje odpowiedzi. To może być początek większej opowieści – o świecie, który nie chce być wolny, i o bohaterach, którzy nie chcą być legendami.












