Zapomniany klasyk polskiej fantastyki naukowej
„Telewizor Orkisza”, opublikowany przed laty przez Tadeusza Sierzputowskiego pod pseudonimem Jan Marian Dąbrowa, to jedna z tych powieści, które mimo literackiego potencjału i oryginalnej wizji zostały niemal całkowicie zapomniane. Niewznowiona w czasach PRL-u, pominięta w kluczowych opracowaniach historycznych fantastyki naukowej, przetrwała tylko w pamięci nielicznych czytelników i zbieraczy starej literatury.
Tymczasem mamy do czynienia z dziełem wyjątkowym – wczesną powieścią science fiction, która w atrakcyjnej fabularnej formie przedstawia niepokojąco aktualne zagrożenia: rozwój technologii, kontrolę informacji, wyścig zbrojeń oraz dominację geopolityczną napędzaną nowoczesnymi wynalazkami.
Cudowny wynalazek, który wszystko zmienia
Motyw „cudownego wynalazku” to klasyczny trop literacki, szczególnie w literaturze fantastyczno-naukowej XX wieku. W przypadku „Telewizora Orkisza” chodzi jednak o urządzenie nieco inne niż znany z naszych domów ekran. Telewizor skonstruowany przez profesora Orkisza to technologia o niezwykłych możliwościach, wykraczających poza granice znanej wówczas nauki.
Zastosowania owego „telewizora” są potencjalnie rewolucyjne – nie tylko do przekazu obrazu, ale również do sterowania maszynami, komunikacji i przenoszenia energii. To wynalazek, który może zmienić losy świata, ale również – jak to zwykle bywa – wzbudza zainteresowanie najpotężniejszych sił politycznych.
Laboratorium na bezludnej wyspie i walka o przetrwanie
Historia rozpoczyna się, gdy trzech naukowców – chemik Sam Wilson, fizyk Jan Orkisz i astronom Paweł Vincent – postanawiają zrealizować swój naukowy projekt z dala od polityki i cywilizacji. Kupują bezludną wyspę i zakładają tam tajne laboratorium, gdzie powstaje cudowny telewizor Orkisza.
Sielanka nie trwa długo – brak funduszy zmusza ich do szukania zewnętrznych źródeł finansowania, co przyciąga uwagę amerykańskich władz. To z kolei staje się punktem zapalnym w globalnym konflikcie technologicznym, który rozgrywa się na wielu płaszczyznach: militarnej, dyplomatycznej i… medialnej.
Porwanie, szpiedzy i bezzałogowe maszyny wojenne
Jednym z najbardziej dynamicznych wątków książki jest porwanie Jurka Orkisza – bratanka głównego wynalazcy. Wydarzenie to nie jest jedynie dramatycznym punktem zwrotnym – symbolizuje narastające napięcie między dwoma potęgami: zachodnią cywilizacją i blokiem wschodnim (Eurazją), jawnie utożsamianym z ZSRR.
To właśnie Eurazja – agenturalna, ekspansywna i bezwzględna – stanowi największe zagrożenie. Kiedy okazuje się, że Polska może stać się celem ataku z wykorzystaniem bezzałogowych maszyn bojowych, napędzanych energią przesyłaną bezprzewodowo, stawka gry staje się globalna.
Autor przedstawia technologiczny wyścig zbrojeń, który z dzisiejszej perspektywy brzmi wręcz proroczo – drony, energia zdalna, cyberwojna – wszystko to pojawia się w tej książce, dekady przed współczesnym rozwojem tych koncepcji.
Fantastyka, przygoda i szpiegostwo
„Telewizor Orkisza” nie ogranicza się do jednego gatunku. To powieść wielowarstwowa, łącząca:
– science fiction, z rozbudowanym wątkiem technologicznym i eksperymentami,
– przygodę, z elementami wypraw, ucieczek i walki o przetrwanie,
– szpiegowską intrygę, pełną tajnych agentów, przesłuchań i podwójnych tożsamości.
To także literatura z wyraźnym rysem politycznym i patriotycznym. Bohaterowie reprezentują nie tylko naukę, ale również ideę wolności i oporu wobec tyranii. Ich walka jest jednocześnie walką o wartości.
Dlaczego powieść została zapomniana?
Pomimo swego potencjału, „Telewizor Orkisza” nigdy nie doczekał się wznowienia w czasach PRL-u. Wspomniany jedynie mimochodem w fundamentalnym opracowaniu Antoniego Smuszkiewicza („Zaczarowana gra”), zniknął z przestrzeni publicznej.
Powodem mogła być zbyt śmiała antywschodnia retoryka książki – jawne przedstawienie zagrożenia ze strony Eurazji (czytaj: ZSRR) mogło być uznane za zbyt niebezpieczne ideologicznie.
Dziś, w czasach nowych interpretacji i wolności słowa, „Telewizor Orkisza” ma szansę na drugie życie – jako dokument epoki, jako ostrzeżenie, jako wizjonerska powieść fantastyczna.
W serii Astrogatorzy – słusznie przywrócony do obiegu
Wydając „Telewizor Orkisza” w serii Astrogatorzy, oddajemy sprawiedliwość książce, która niesłusznie została zapomniana. To polska fantastyka naukowa w najlepszym wydaniu, pełna napięcia, pomysłowości i idei.
Dla kogo jest ta książka?
– Dla fanów klasycznej fantastyki naukowej z XX wieku,
– Dla miłośników powieści z motywem „cudownego wynalazku”,
– Dla tych, którzy cenią polską literaturę z tłem politycznym i technologicznym,
– Dla czytelników poszukujących niedocenionych i oryginalnych głosów z przeszłości.
Podsumowanie:
„Telewizor Orkisza” to zapomniana, a jednak niezwykle wartościowa powieść, która zaskakuje aktualnością, wizjonerstwem i uniwersalnymi tematami. To lektura obowiązkowa dla każdego miłośnika fantastyki, historii idei i alternatywnych wizji przyszłości. Czas przywrócić ją na należne jej miejsce w kanonie.












